MASZ PYTANIA? ZADZWOŃ! (+48) 570 607 607 LUB NAPISZ: SKLEP@NEXT-LEVEL.PL
Cheat Day - Czym jest i jak sobie nim nie zaszkodzić 0
Cheat Day - Czym jest i jak sobie nie zaszkodzić

W dzisiejszym wpisie z cyklu „po mojemu”  chciałbym odpowiedzieć na popularne i często zadawane pytanie:

„Czy jeden dzień w tygodniu jest w stanie zepsuć moją dietę”?

W sumie mógłbym skończyć tego bloga odpowiadając krótkim … „tak”, ale jako, że nie o to w tym chodzi zacznijmy od początku 😉

Czym właściwie jest „Cheat Day” i jak brzmi powszechnie znana nam definicja?

Jest to dzień o niekontrolowanej podaży kalorii, który w trakcie okresu pracy w deficycie kalorycznym (redukcji) ma za zadanie odciążyć nas psychicznie i fizycznie (w teorii, która jednak nie pozostawia na nim suchej nitki – skuteczniejszy w tym aspekcie jest reefeed) – regulując nasz metabolizm w tym hormony warunkujące poczucie głodu i sytości (leptyna i grelina), a co najważniejsze sprawić nam radość i satysfakcję tak, aby proces redukcji „był możliwy do wytrwania”.

Jeżeli takie pojęcie jest Wam znane i stosowane to niestety takie założenie z góry jest skazane na niepowodzenie.

Dlaczego? Oczywiście chodzi o nastawienie i aspekt mentalny.

Założenia dietetyczne, które pchają Was w kierunku „resetu”  wskazują na to, że są nierealne do utrzymania krótkofalowo (proces redukcji), a co dopiero długofalowo. Jak dobrze wiecie – kluczem do uzyskania satysfakcjonującej sylwetki i poziomu tkanki tłuszczowej jest nie tylko wytrwanie w nowych założeniach żywieniowych, ale przede wszystkim UTRZYMANIE ich w długofalowej – wieloletniej skali. 

Proponuję zawsze postrzegać to w bardzo prosty sposób, jeżeli podejmuję jakieś działania, które dają mi pewien efekt (nowe założenia dietetyczne – dają mi rezultat w postaci lepszej sylwetki) to po zakończeniu procesu, aby utrzymać dany efekt MUSZĘ być świadomy tego, że należy co najmniej 80% tych działań utrzymać, aby moje efekty zostały ze mną na zawsze, a nie wróciły do stanu wyjściowego. Zatem założenie, że po wytrwaniu w „diecie” wrócę do starych nawyków żywieniowych powoduje, że wracam również do „starej” sylwetki.

Kolejny aspekt z którym „cheat day” nie wyrabia  to... matematyka. 

Załóżmy: 

Ustalamy deficyt kaloryczny na – 300 kcal w perspektywie każdego pojedynczego dnia. Jest to ilość kcal, która spokojnie zapewni nam spadek wagi w perspektywie 14 dni i nie predysponuje do dużego poczucia głodu, wahań nastroju i spadków energii.

Teraz załóżmy, że chcemy wprowadzić sobie dzień o niekontrolowanej ilości kcal… który często w praktyce wygląda jak konkurs "ile jestem w stanie zjeść" albo „zjem na zapas” (paradoksalnie nie istnieje taki mechanizm, który pozwala nam najeść się na zapas – za parę dni po takim wyskoku znów wraca ochota do danych produktów mimo, że tego dnia zjedliśmy ich całą tonę).

Co zatem mówi matematyka? 

Deficyt utrzymujemy w skali 6 dni, 7 dzień jest dniem „nagrody”.

6 x 300 kcal = 1800 kcal deficytu kalorycznego

7 dzień = załóżmy nasze zapotrzebowanie na 2500 kcal, a tego dnia zjedliśmy 5000 kcal. Co wcale nie jest ciężkie do wykonania (np. duży burger + frytki = 1300/1500 kcal, a do tego często dochodzi alkohol, deser + inne przekąski których nawet w trakcie takiego dnia nie zauważamy).

Daje nam to jeden dzień o wartości 2500 kcal nadwyżki kalorycznej

Zatem prosta matematyka:  –1800 kcal + 2500 kcal = + 700 kcal w skali tygodnia.

Schemat powyżej przedstawiony jest oczywiście baaaardzo uproszczony (dochodzi również aspekt magazynowania glikogenu mięśniowego, retencja wody oraz trawienie pokarmów przy takiej ilości kcal), ale mam nadzieję, że właściwie zobrazuje Wam cały proces i odpowie jednoznacznie na pytanie.

„Czy jeden dzień w tygodniu jest w stanie zepsuć moją dietę”? – Tak, jest i do tego jesteś  w stanie przytyć w ciągu jednego dnia. 

Trzeci aspekt i ostatni, który chciałbym poruszyć pokrywa się poniekąd z pierwszym.

Nagradzanie się jedzeniem, napalanie się na jedzenie, a zdrowie psychiczne…..

Jako, że jest to wpis z kategorii „z mojej perspektywy” to posłużę się tutaj po pierwsze doświadczeniem własnym oraz wyciągniętym z osób, z którymi współpracuję bądź współpracowałem. 

Z perspektywy czasu mogę śmiało powiedzieć, że o ile zdrowe podejście do relacji z jedzeniem i nagradzanie się w nim w racjonalny, zdrowy i umiarkowany sposób, ale taki po którym nie macie problemów z masą ciała, nie ma wyrzutów sumienia oraz nie występuje schemat „odpracowania” kcal i nakładanie na siebie dodatkowej pracy jest zjawiskiem, które zdecydowanie nam służy. 

To nagradzanie się w sposób niekontrolowany, sprzyjający wyrzutom sumienia lub powyższemu „odpracowywaniu” może prowadzić do bardzo niekorzystnych relacji z jedzeniem a w długotrwałej konsekwencji do zaburzeń odżywiania.  Dlatego zawsze warto mieć rękę na pulsie i być świadomym tego w jaki sposób traktujemy jedzenie i czy ono nam służy, czy może wręcz przeciwnie? I to my „służymy” jemu.

Podsumowując:

Jak sami widzicie niestety, ale jeden dzień niekontrolowanego obżarstwa może mieć niekorzystny wpływ na naszą redukcję, a nawet doprowadzić do zmarnowania tygodniowych efektów pracy. To co jest w mojej opinii jednak ważniejsze to fakt, że często prowadzi do złych relacji z jedzeniem oraz popiera działanie kierowane nastawieniem na krótkotrwałą zmianę bez długofalowej zmiany nawyków żywieniowych.

Czy się opłaca? 

Na to odpowiedzieć musi sobie każdy z Was, ja ze swojej strony postaram się w kolejnym wpisie przedstawić Wam ciekawsze alternatywy dla tego rozwiązania w postaci reefed day, lub diet break z nadzieją, że ten tekst pozwoli podważyć słuszność tego rozwiązania i zmusi do refleksji osoby, które chętnie z takiego rozwiązania korzystają.

Oczywiście zapraszam do sekcji komentarzy i wiadomości prywatnej , gdzie z chęcią podzielę się doświadczeniem i jeżeli ktoś potrzebuje pomocy, postaram się udzielić wskazówek jak wyrwać się z tego błędnego koła 🙂

Autor: Łukasz Stelmaszczyk - Trener personalny z wieloletnim doświadczeniem, specjalista od przygotowania motorycznego, neuroanatomii oraz psychologii sportu. W pracy z podopiecznymi cechuje się holistycznym podejściem, dba o ich rozwój fizyczny oraz mentalny. Współpracuje z osobami na poziomie zawodowym jak i amatorskim, które chcą zmienić swoją sylwetkę, nawyki żywieniowe oraz rozwinąć się w danej specjalizacji. Stały współpracownik kadry narodowej w kickboxingu oraz szkoleniowiec z zakresu przygotowania motorycznego i dietetyki sportowej.

 

Komentarze do wpisu (0)

Newsletter
Zapisz się do newslettera i odbierz 7% rabatu na zakupy! Bądź na bieżąco z nowościami i promocjami!
do góry
Sklep jest w trybie podglądu
Pokaż pełną wersję strony
Sklep internetowy Shoper.pl